środa, 18 lutego 2015

Two

Siedziałyśmy dość dłuższą chwilę w niezręcznej ciszy. Biłam się ze swoimi myślami bardzo zachłannie. Z jednej strony ta kobieta nie wyglądała na osobę zbyt godną zaufania i z mojego punktu widzenia nadawała się na morderczynię, ale z drugiej strony jej nastawienie i cała ta pozytywna energia bijąca od niej sprawiały, że chciałam jej odpowiedzieć bez zastanowienia na wszystkie pytania. Postanowiłam zacząć powoli, nie ujawniając najważniejszych kwestii. No bo znając życie pragnie wiedzieć, czy jestem wtajemniczona w temat gangu.
-Jest prezesem najbardziej znanej firmy architektonicznej i jednym z najbardziej wpływowych ludzi na świecie.- to była kwestia, którą miałam mówić każdej nowo poznanej osobie, jeżeli poruszała ten temat. Ojciec powiedział, że sekret rodzinny mogę wyjawić osobie bądź osobom, którym bezgranicznie ufam. Jednak nikt nie zna prawdy. Nawet moi przyjaciele.
-I tyle? Żadnej innej pracy?-jej twarde spojrzenie wcisnęło mnie głębiej w fotel. Powinna być policjantką albo dziennikarką, która przyciśnie każdego do rozmowy.
-Skąd mam wiedzieć czy mogę pani zaufać?
-A dlaczego miałabyś nie ufać?
-Ludzie to parszywe i kłamliwe istoty, które nie powinny zasługiwać na grosz szacunku bądź zaufania.
-Kto Cię nauczył takiego nastawienia do społeczeństwa?
-Tata.
-Dobrze. A więc ja wyglądam ci na takiego człowieka?
-Jest pani zbyt wyluzowana jak na dyrektorkę szkoły, w której co druga osoba to dziecko jakiegoś znanego miliardera. Więc tak. Po części mi pani przypomina takiego człowieka.
-Jesteś bardzo szczerą osobą.
-Mój atut.
-I masz odpowiedz na każde zdanie.
-Tata mnie nauczył aby nigdy nie ukazywać drugiej osobie że zranili Cię słowami. Lepiej palnąć coś, co przewyższa ich inteligencję i jest kompletnie bez sensu niż siedzieć cicho.
-A więc sądzisz, że próbuję Cię złamać psychicznie i wyciągnąć informacje na temat działalności ojca?
-Tak. Ale mogę spróbować pani zaufać. Niech pani pyta o co chce.
-Jesteś bardzo niezdecydowana.-znów miałam jej coś przygadać, ale ruchem ręki pokazała mi, że mam siedzieć cicho.-Tak więc ponawiam pytanie- Czym zajmuje się twój ojciec?
-Prócz prowadzenia firmy, ma swój gang, który otrzymał w spadku od swojego ojca.
-I czym się zajmują?
-Głównie zabijaniem na zlecenia.
-Żadne kradzieży, napady, rozróby w miejscach publicznych?
-Nie. Cóż stwierdzam iż pani nie jest dokończa wtajemniczona, więc mogę pani zaufać. Ale jeżeli mnie pani oszukuje, obiecuję, że jestem dość mściwa.
-Więc wyjaśnij mi czego nie wiem.
-Otóż kiedy mój ojciec stał się szefem gangu, zmienił wszystkie panujące zasady. Było to około 22 lata temu. Widział jak jego podwładni boją się go, chociaż go nie znali. Od zastępcy dziadka dowiedział się, że był on prawdziwym tyranem. Za niewielkie przewinienie karał śmiercią. Czasem długo torturował i pozostawiał jakiegoś gagatka na odludziu aby zdechł w męczarniach. Kiedy wyjeżdżali na akcje zabijali każdą napotkaną osobę. Kobietę, mężczyznę, dziecko, starca. Wszystkich. Po pierwszej akcji mój ojciec był załamany. Nie mógł patrzeć jak niewinni ludzie umierają. Chciał odejść. Ale mu nie pozwolili. Siłą zatrzymali aby nimi przewodził, jednak on totalnie zmienił zasady. Już nie kradli, nie napadli. Nie wstrzynali żadnych bójek ani nie robili żadnych rozrób. Mieli tylko przyjmować zlecenia na morderstwo. Jednak nie zawsze zabijali. Najpierw przyglądali się swojej ofierze, sprawdzali ją bardzo dokładnie. Jeżeli faktycznie była zła-zabijali. Jeżeli nie miała nic na sumieniu, a zauważyli, że była zastraszana albo totalnie się bała zmieniali obiekt zainteresowania. Przyglądali się zleceniodawcy. Wtedy wychodził na jaw na przykład fakt, że ofiara widziała coś czego nie powinna, a tamten chciał się jej pozbyć. Wtedy się tego pozbywali, a część kasy która otrzymali za "wykonane" zadanie dawali rzekomej ofierze. Czysty i sprawiedliwy biznes.
-Ale niezgodny z prawe.
-No i? Policja wie co oni robią. Oczywiście federalnym to się niezbyt podoba, ale mój ojciec i jego ludzie potrafią znaleźć kogoś w miesiąc, a policji normalnie zajmuje to jakieś dwa lata. Myśli pani, że ludzie nie chcą pracować w tym fachu? Potrzebują pieniędzy, a to jeden z najprostszych sposobów na niezłą kasę.
-Jak widzę, ojciec nie ma przed tobą sekretów.
-Miał je kiedyś przed kobietą, którą kochał najbardziej na świecie. Nie chce abym podzieliła ten sam los co ona. Jednak ja i tak jestem w większym niebezpieczeństwie.
-Mówisz o swojej matce, Vivien?
-Tak. Zginęła kiedy miałam 8 lat. Wtedy nie wiedziałam do końca co robi tata. Wiedziałam tylko, że dziwni kolesie przychodzą do nas do domu i spędzają w nim nieraz cały dzień. Mama tłumaczyła mi, że to sprawy firmy jednak jej nie wierzyłam.Ona natomiast wierzyła tacie. Kiedy mój tata zmienił znaczenie słowa gang i pokazał, ze można robić takie rzeczy, ale sprawiedliwie, te tradycyjne gangi się ostro wkurzyły. Jednak wtedy nie mogli nic zrobić, bo nie mieli żadnego haka na ojca. Później się okazała, że połowa jego ludzi to szpiedzy i dzięki nim Ci źli dowiedzieli się, że ojciec ma żonę i dziecko w drodze. Ale to było pięć lat po przejęciu rządów. Później trochę długo zwlekali z jakimiś krokami. Osiem lat zajęło im planowanie zabicia mojej mamy i mnie.
-Ale ty żyjesz. Czemu?-zrobiłam dziwną minę. Czyżby ta kobieta jednak była z jakiegoś gangu?-Wybacz za moje pytanie, ale próbuje rozumować jak szef takiej szajki. Gdybym ja nim była od razu pozbyłabym się wszystkich ukochanych osób wroga, łamiąc go przez to psychicznie.
-Też bym tak zrobiła. Ale wtedy na ojca czyhały góra cztery gangi. Teraz ta liczba wynosi około czterdziestu. Tamci liczą na to, że więcej osób się do nich przyłączy dlatego mnie oszczędzili. Teraz jestem najbardziej pożądaną osobą w tamtym świecie, ponieważ kto mnie dorwie zniszczy mojego ojca czym samym rujnując wszystko co dokonał.
-To twój ojciec nie ma żadnych sprzymierzeńców? Nie ma żadnej osoby, która mogłaby przejąc po nim wszystko i utrzymać wszystko co stworzył w ładzie i porządku?
-Ma. Około piętnastu gangów przejęło jego poglądy. Jednak żadnemu przywódcy nie ufa. I żaden przywódca nie nadawał by się na to stanowisko, ponieważ mają ostro na pieńku z policją. Nie stworzyli gangów na podstawie poglądów ojca, tylko zmienili swoje dotychczasowe zdanie. W aktach policyjnych Ci ludzie powinni dawno mieć publiczną egzekucję. Narobili tyle złego, że nie idzie tego zliczyć. Mój ojciec owszem przejął siejącą postrach grupę, ale on jako osoba jest czysty. Nigdy nie położył ręki na żadnej sprawie i nie zbrudził się krwią. A jedyną osobą, której byłby wstanie oddać to wszystko jestem ja.
-Ale jeżeli tamci Cie drwią, to albo będą Cię więzić do końca życia, albo po prostu pozbędą raz na zawsze.
-Otóż to.
-Co ty o tym wszystkim sądzisz? Jak czujesz z myślą, że jesteś córką jednego z najbardziej znienawidzonych ludzi w tamtym świecie i najbardziej poszukiwaną?
-Nie jest łatwo. Boję się wychodzić sama z domu. Sama w nim zostawać. Mam pełno ochroniarzy na całej posesji, ale nie wiadomo czy któryś nie jest zdrajcą. Kiedy ojciec wyjeżdża nie wie co ze mną zrobić. Jeżeli mnie weźmie, wrogowie mogą zobaczyć jak wyglądam. Jeżeli zostawi samą ktoś z otoczenia może to wykorzystać.
-Rozumiem. A jakie jest jego podejście do ciebie? Jak Cię traktuje?
-Niech sobie pani nie myśli, ze się nade mną znęca. Kocha mnie najbardziej na świecie. Mimo tylu obaw co do mojego życia, daje mi wolną rękę. Nie zamyka w domu, nie daje szlabanów, nie używa przemocy. Orientuje się pani mniej więcej w tym o czym mówię?
-Świat gangów nie jest mi obcy. Mój brat należy do jednego. Nie wiem czy jest za czy przeciw twojej rodzinie. Ale chce Ci pomóc. Pamiętaj że jeżeli będziesz miała jakieś problemy zawsze możesz się do mnie zwrócić. Jasne?
-Jak słońce.
-Widzę, że się świetnie rozumiemy. Nie będę Cię już dłużej męczyć. Dowiedziałam wszystkiego co chciałam wiedzieć. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
-Słucham.
-Znalazłam twoje nazwisko na półce oznaczonej "Najlepsi uczniowie". Wydałaś mi się jedyną porządną i kompetentną osobą, spośród wszystkich dlatego chciałabym Cie prosić, abyś zajęła się nowy uczniami. Jeżeli będą mieli problemy pomóż im. Nowo przybyłych w trakcie trwania semestru oprowadź i zapoznaj z kimś. Rozumiesz o co mi chodzi?
-Raczej tak. .
-Mogę na ciebie liczyć?
-Niech się pani nie martwi, wszystkim się zajmę.
-Świetnie! Tutaj masz listę nowych uczniów. Ogłoszę wszystkim aby szukali ciebie. Myślę, że jesteś znana w tej szkole.
-Tak. Ale nie ze względu na brudny interes ojca. Nikt prócz pani w tej szkole o tym nie wie. A przynajmniej tak mi się zdaje.
-Domyślam się. Dobrze wracaj już na lekcję.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, więc mamy dwójkę! :)
Liczę na komentarze wszelakiego rodzaju ;)
Z góry przepraszam za błędy, staram sie poprawiać wszystko co moje oczy wypatrzą :*
Pozdrawiam,
Natalia G
xoxo

3 komentarze:

  1. Super mega zajebiste ^.^ Nadaj nexsta :)
    He he reklamę podwędzę za pozwoleniem xdd
    http://zdrajca-run.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny rozdział. Kilka błędów ale iiii tam :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihihi nowy rozdziałek już drugi :3 no patrz jak ten czas szybko leci :D według mnie troszku nudny ten rozdział XD ale nie mg się doczekać dalszej części wstawiaj szybciej my dear :3

    OdpowiedzUsuń